Kiedy musisz zabrać swoje dzieci do ginekologa

Po trzecim cesarskim cięciu zdecydowałem się na podwiązanie jajowodów. Spójrzmy prawdzie w oczy, jestem starszy niż brud, mam szczęście, że miałem trzy udane ciąże, w wyniku których urodziło się troje zdrowych dzieci, a pomysł zostania sześcioosobowym zespołem nie był opcją, którą chciałem rozważyć – właściwie tylko myśl o czwartej dziecko budziło mnie zlanym zimnym potem. Nie, trzy były idealne. Szczęśliwa liczba 3. To była trzecia.
Więc po tym, jak zdecydowałam się na elekcyjną sterylizację, czy nie wyobrażacie sobie, że życie stanie się całymi kociętami, różami i kontaktami seksualnymi z moim mężem w mgnieniu oka? Można by pomyśleć, że tak jest. Teraz jedyne problemy, które uniemożliwiły to urzeczywistnienie, były dwojakie: a) teraz mieliśmy 3 pieprzone dzieci i b) mój okres był teraz w domu przez 21 dni w miesiącu, badanie prowadzi ginekolog dziewczęcy warszawa. Po sześciu miesiącach krwawienia, jakbym umierał, w końcu udało mi się umówić na wizytę u mojego (bardzo zapracowanego) ginekologa. Zarezerwowałem opiekunkę, załadowałem podwójne podpaski maxi, tampony super plus i mnóstwo suplementów żelaza i czekałem cierpliwie na datę mojej wizyty.

Nie mogłem przegapić tego spotkania! Cała moja bielizna była powoli, ale z pewnością dodawana do niegdyś małego stosu sklasyfikowanego jako „bielizna z epoki”. Miałem dosłownie ćwierć dolara.

Wtedy podjąłem straszną decyzję. „No dalej, dzieciaki, załóżcie buty. Mamusia ma wizytę u lekarza i idziesz ze mną ”.

„Och, czy musisz strzelać? Nienawidzę strzelać – oświadczył mój najstarszy, zapinając go w foteliku samochodowym.

„Nie, nie sądzę, żebym potrzebował zastrzyku” – mruknęłam. Wizje moich nóg w strzemionach, na których moi synowie patrzyli ze zdumieniem, przemknęły mi przez głowę.

Kiedy meldowałem się na spotkanie, inni pasażerowie poczekalni patrzyli na mnie, jakbym zwariował. „Tak, tak” – pomyślałem sobie – „Jestem pieprzonym wariatem, który ma troje dzieci u ginekologa”. Zastanawiałem się, czy powiedzieć coś śmiesznego, jak: „Uczymy się w domu, to są zajęcia z biologii”, do suki patrzącej na mnie przez okulary dwuogniskowe, ale pomyślałem, że to lepiej. Ponieważ miała rację. Ta sytuacja była absolutnie szalona.

 

Trzymałem papierowy szlafrok w jednej ręce, torebkę w drugiej, kiedy patrzyłem na swoje dzieci. Dziecko spało, a starsza dwójka? Szczęśliwie grając na swojej elektronice. „Jasna cholera” – dziwiłem się sobie – „Nie obchodzi ich nawet, że tu jesteśmy i wykonujemy leczenie nadżerki w Warszawie”.

 

Egzamin szedł pełną parą i prawie zapomniałem, że w ogóle tam są moje dzieci. Mój umysł był zbyt zajęty koncentracją na bólu spowodowanym zabiegami mojego lekarza. Miałem zaciśnięte oczy, kiedy usłyszałem wyraźną migawkę mojego telefonu z aparatem, która wybucha w krótkich odstępach czasu. „Co do cholery” – pomyślałem, kiedy otworzyłem oczy, podniosłem głowę i zauważyłem, że mój 4-latek stoi za moim lekarzem, z telefonem skierowanym bezpośrednio na mój ogród z rozłożystymi orłami.

„UMM, kochanie”, powiedziałem ostrożnym tonem, „Co robisz?” Trzeba było się z tym obchodzić w dziecięcych rękawiczkach. Nie mogłem stawiać gróźb ani żądań. To małe gówno mogło równie dobrze wskazywać na mnie naładowaną bronią.

– Robię zdjęcia dla tatusia – powiedział słodko, a jego twarz skupiła się na ekranie, gdy odskoczył.

„Kolego”, spokojnie, nie zepsuj tego. „Czy mogę prosić o telefon?” Nakłoniłem się.

„OK”, zaśpiewał, „Skończyłem”.

„Gotowy?” Mruknąłem. O cholera, co to znaczy „gotowe”? Żaden dzieciak nigdy nie oddaje telefonu bez walki. Moje myśli przemknęły do ​​miliona różnych scenariuszy. Najbardziej groźne były zdjęcia mojej szeroko otwartej pochwy na Twitterze lub Facebooku albo wysłane w e-mailu do wszystkich moich kontaktów. OMG, to zabije moją babcię! Jezu Chryste, jestem jak Kardashian. Ale co gorsza, nawet nie dostałem zapłaty. To bez wątpienia najbardziej zawstydzająca rzecz w historii mojego życia.

Wstrzymałem oddech, gdy moje dziecko podało mi telefon…

I tam byli. 43 kolejne selfie malucha zrobione tak, jak potrafi to tylko czterolatek, gdy nie wie, jak odwrócić aparat.

Morał tej historii jest taki, że jeśli musisz zabrać swoje dzieci do absolutnie OSTATNEGO miejsca, do którego naprawdę chcesz je zabrać, pamiętaj, że może się to dobrze skończyć. Jeśli masz iPhone’a. Ustaw w trybie samolotowym.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Zdrowie